środa, 29 lipca 2020

113. Muza

Nie mówię, że wracam. Nie mówię też, że nie chce ;) ale wciąż wychodzi totalny śmietnik 'spod pióra' z pojedynczymi perełkami, których niestety jest na tyle mało, że nie ma co się nakręcać. Może to nie jest to w czym jestem dobra. Choć chciałabym. Trzeba pielęgnować swoje Muzy ;)

Muza dziś się wycwaniła
Nie przychodząc do artysty.
Może chciała zażyć szczęścia?
Znaleźć spokój wiekuisty?
Może chciała pójść swą drogą
Wbrew regułom i zasadom,
Oddać siebie innym chętnym,
Służyć wszystkim dobrą radą.
Wiec uciekła hen przed siebie
Nie zważając na tęsknotę
Ów artysty co kreuje
Swoją twórczość na miernotę.
Bo bez Muzy to i Wena
Gdzieś w otchłani się ukryła
I choć bardzo chce powrócić
To gdzieś w drodze się zgubiła.
Więc zawzięła się ów Muza
Powracając do kolebki
Weszła w otchłań szukać Weny,
Bo to problem nie jest wielki.
I artysta się ucieszył
Że wróciła jego Pani.
Teraz mogą tworzyć razem.
Będą kiedyś z tego znani.
Ale Muza zaprzeczyła
Tylko Wenę chciała znaleźć
Aby chwycić ją za rękę
No i uciec jak najdalej.
J.M.

wtorek, 16 stycznia 2018

112. Arachne

Zna ktoś mit o Arachne?
W mitologii greckiej była mistrzynią tkania i haftowania wśród śmiertelników. Na Olimpie tytuł mistrzyni w tym fachu przypadał Atenie. Zazdrosna bogini wyzwała Arachne na pojedynek, który dziewczyna wygrała. Ze złości Atena zniszczyła jej dzieło, a tamta z rozpaczy popełniła samobójstwo. Gdy do Ateny dotarło co się wydarzyło wróciła jej życie zamieniając w pająka.
Gustave Dore ,,Arachne"

Opierając się o ten mit napisałam wiersz. Nawet mi parę razy przez myśl przeszło, że jeśli kiedykolwiek chciałabym wydać tomik (marzenie ściętej głowy ..) to ciekawym było by zamknięcie się w tematyce mitów.

Arachne

Czy pamiętasz jak wielbiono
Twoje rękodzieła?
Zanim przeszły w stan uśpienia
Winne tej pożogi.

Gdy pragnęły każdym tchnieniem
Chwili uwielbienia.
Lecz ich los się skończył marnie
W momencie Twej trwogi.

            Któż to śmiał w swym marnym życiu
            Wynieść się nad bogów,
            Co z Olimpu twardą ręką
            Rządzą nad głowami?

            Kto tak głupi był, że czyni
            Z nich śmiertelnych wrogów?
            Mając dumę ponad życiem,
            A Ich mając za nic.

Niegdyś plotłaś piękny obraz
Na lekkiej tkaninie,
Który zawsze cieszył oczy,
Nie jednych spojrzenie.

Czy wiedziałaś, że ta błogość
Kiedyś w końcu minie?
Gdy Cię wyzwie w pojedynek
Jedna z gwiazd na niebie?

            Któż to śmiał w swym marnym życiu
            Wynieść się nad bogów,
            Co z Olimpu twardą ręką
            Rządzą nad głowami?

            Kto tak głupi był, że czyni
            Z nich śmiertelnych wrogów?
            Mając dumę ponad życiem,
            A Ich mając za nic.

Dziś w marności się pogrążasz
Wciąż dzierżąc rzemiosło
Pochłonięta całym sercem
W moralność i czyny.

Ale na bok odstawiłaś
Przędzę, nić i krosno.
Na rzecz lekkiej i nie trwałej,
Drobnej pajęczyny.

            Któż to śmiał w swym marnym życiu
            Wynieść się nad bogów,
            Co z Olimpu twardą ręką
            Rządzą nad głowami?

            Kto tak głupi był, że czyni
            Z nich śmiertelnych wrogów?
            Mając dumę ponad życiem,
            A Ich mając za nic.
J.M.