wtorek, 13 października 2015

Wiersz 25.

Coś na tak zwaną "zamułe" lekko adekwatne do mojego dzisiejszego nastroju ... wciąż lekki dołek ale już jedną ręką nad poziomem :P 



Księżyc zaświecił jasno jak nigdy.             
Miałeś się odezwać na Świętego Dygdy.    
Pielęgnuję w sobie cechę naiwności,         
Którą mieszam lekko ze szczyptą bliskości.
Wiara już nie wierzy, Nadzieja umarła,      
A przecież Ta robi to jako ostatnia.             
Jest też matką głupich, a więc moją też.      
Dziś postanowiłam. Nie chce więcej łez.     
Melancholii stanu więcej nie powtórzę.      
Opuszczę dolinę, wdrapię się po górze.        
Może mi się uda. A jak nie? No trudno.      
Codziennie jest dzień, to spróbuje jutro.       
Poczekam na wiosnę. Cały czas jest zima.   
Przeczekam tę porę, niedługo przemija.         
Wiem, że znów powróci. Zawsze powracają   
Na moją niekorzyść. Taki zwyczaj mają.        
Mam się cieszyć chwilą tego zapomnienia?     
Czy pamiętać ciągle, te przykre wspomnienia?
Myśli i wspomnienia tak bardzo niechciane,   
Które już dawno powinny być zapomniane...   
J.M.




czwartek, 8 października 2015

24. ,,Sen"

Zegar się kurczy, a czas przyspiesza... dodać do tego coraz krótszy dzień z racji nadchodzącej pory zimowej i mamy istne combo egzystencjalne ...Amen!
A na marginesie wena wciąż nie wróciła :c chyba się obraziła... bywa... kończą mi się stare utwory, które wyglądają tyle o ile, że bez zająknięcia mogę się nimi pochwalić.... chyba się wypaliłam O.O

A tym czasem coś starego, żeby nie było :)


..Sen"
Niech mi się przyśni sen, piękny sen,
Gdzie z podniesioną głową
Idę z pełnią pozytywnych uczuć,
A przeszłość zostawiam za sobą.
Sen, w którym wszystko
W ciepłych barwach przedstawię
I oświetlę tę drogę, bo wiem,
Że nie każdy się tu dostanie.
Ja napiszę scenariusz. Nie życie,
Tylko właśnie JA.
Bo w duszy jestem pisarzem
I w sercu to mi gra.
Więc idealny świat tu stworzę,
Który od zawsze mi się marzy.
Lecz to będzie sen i tylko sen.
Coś co się nigdy nie wydarzy.

J.M.

sobota, 3 października 2015

23. ,,Apokalipsa serc"

,,Apokalips serc"

Świat był kiedyś pełen piękna,
Lecz ta magia naglę pękła.
Zmiotła się wraz z nią ta dobroć,
Co mnożyła szczęście stokroć
I pozostał tylko grzech,
Który dzieli ludzki pech.

Teraz wszędzie są Demony,
Bo upadły już Anioły.

Nawet Bóg już w to nie wierzy
I z tym wszystkim się nie mierzy.
Że to jeszcze się naprawi?
Przelicz czyny na zamiary.
Świata nie da się naprawić,
Wszystkich ludzi nie da zbawić,
Wszystkich istnień uratować
I to zło wszak wymordować.
Nie da się też z losem igrać,
Coś byś zrobi, Ty nie wygrasz.
Zrozum, że tak będzie zawsze,
Choćbyś myślał, że masz rację.

Teraz wszędzie są Demony,
Bo wymarły już Anioły.

Dawno nadszedł koniec świata.
Ogarnęła ich zatrata,
Co zabrania spojrzeć w przód
No i dostrzec ludzki trud.
Przez to nikt nie zauważył,
Przez to nikt się nie odważył,
Aby spojrzeć w górę mógł
I zauważyć apokalipsy brud.

Choć niewielu to dostrzegło,
Choć niewielu to dosięgło,
Choć niewielu miało chęć,
Choć niewielu chciało chcieć,
To i tak jest ta nadzieja,
Że nadejdzie cud istnienia
I naprawi ludzki błąd
Za pomocą własnych rąk.
Albo ich, to zależy
Kto ma siłę się z tym zmierzyć,
Aby zdeptać martwy świat
I zasadzić nowy kwiat.
J.M.