czwartek, 10 marca 2016

Wiersz 51

W końcu coś świeżego z przed dwóch dni ^^ (wciąż nie ma tego czegoś, ale nie jest zły.. chyba)

Gdy słońce zmruży powieki,
Gdy zamknie oczy swe,
Wtem przyznam czego pragnę,
Wtem powiem czego chcę.
Gdy ciemność tu nastanie,
Gdy skropi wszelkie dusze,
Wtem i ja tu nadejdę,
Nie ''bo chce'', ale muszę.
Ukrycie sprzymierzeńcem
Na przykład w gęstej kniei,
Gdzie wszelka radość niknie,
Gdzie nie ma krzty nadziei.
W błękicie Nieba wciąż widzę
Ostatki jednej z tych cnót.
Bezmyślnie wciąż się przyczyniam,
Do zamknięcia nadziei wrót.

Gdy słońce oczy otwiera,
Gdy przetrze zaspany wzrok,
Gdy ciemność już odejdzie,
Gdy zniknie niechciany mrok
Zniknę również i ja,
Bo ciemność wzywa mnie.
Lecz nie wiem czy z nią pójdę,
Wciąż nie wiem czego chcę.
Nadzieja znów się zbudzi,
Pozbiera ostatki mroku
Od tych niechcianych ludzi
Dotrzyma im już kroku.
Nie zawsze jest na co dzień,
Ja wiem, bo gdzieś się gubi.
W tym świecie pełnym mroku
I tych niechcianych ludzi.
J.M.

sobota, 5 marca 2016

50. ,,Nie chcę''

Nie chcę ...
Staram się Ciebie nie kochać, lecz to boli jak myślę,
Że już nigdy, przenigdy Cię w nocy nie wyśnię.
Że już nigdy nie będę Cię widzieć i czuć...
Tego pragnę na prawdę, lecz czy chcieć to móc?
Bo chcę to przerwać, zapomnieć, wymazać,
Ale to się z dnia na dzień będzie we mnie odradzać.
Będę wspominać i marzyć, choć nie chcę,
I mam wrażenie, że donikąd z tym pędzę.
Bo co mi daje, że ze wspomnieniami się miotam?
Skoro to sprawia, że tylko bardziej Cię kocham.
J.M.


wtorek, 1 marca 2016

49. ,,Cel''

Dobra starczy tego dobrego ;) wróciła mi wena? A bo ja wiem... ale mam taką wewnętrzną potrzebę, żeby jednak tu zaglądać od czasu do czasu :)
(no szał ... zrobiłam sobie aż tydzień odpoczynku od bloga... tiaaa)


Cel 


Wspinam się na wzniesienia gór, tych, których tutaj nie ma.
Robię to, bo tego chcesz, choć to jest nie do zniesienia.
Niczym Syzyf toczę swój głaz w otchłań nieskończoności
Z myślą, o końcu, by zaznać w nim spokój, ukojenie i sens bliskości.
Niby Ty tam jesteś, ale to jest otchłań nikomu nieznana,
Więc jak mam się tak dostać?
                                               Będąc o krok od zawołania:
,,Wesprzyj mnie, pomóż, podaj dłoń, albo wskaż mi drogę."
Stawiam niepewne kroki, choć czuję, że nie bardzo mogę.
To nie to, że nie chcę. Bo pragnę tego jak płuca pragną powietrza,
Lecz nie wiem, czy może przyszłość bez Ciebie nie będzie lepsza?
J.M.